Ułatwienia dostępu

Transcendentne rozwiązania

Ten blog ma na celu pokazanie ścieżek rozwoju osobistego, moją drogę i współpracę z końmi, które się bardzo przyczyniły do postrzegania świata przeze mnie i formy edukacji, którą wybrałam. To zwierzęta przygotowały mnie do pracy z ludźmi. To dzięki nim kłopoty są minimalizowane a radość wyostrzona. Konie nauczyły mnie patrzeć na problem holistycznie i szukać kreatywnych rozwiązań.

Tematów do artykułów dostarcza mi moje codzienne życie. Poniżej opiszę zdarzenie z mojego życia w temacie dla mnie dosyć osobistym a nawet trochę bolesnym. Pokażę jak bardzo wyparłam się siebie na rzecz zadowolenia innych. Jak powróciłam do swoich ideałów i jak przełożyłam to na relację z końmi.

I tym razem do napisania artykułu natchnęła mnie awantura pod moim postem na fb. Na prywatnym koncie Aleksandra Suda wrzuciłam przemyślenia na temat konkursu w szkole podstawowej u moich dzieci. Otrzymałam wiadomość na e-dziennik o konkursie plastycznym na temat "Łowiectwo w oczach dzieci". Zbulwersował mnie ten pomysł, ponieważ jestem dorosłym dzieckiem myśliwego. I jak wiele takich dzieci uczęszczałam na polowania. Znam sporo osób, którym zafundowano takie emocji w domu rodzinnym. Paradoksalnie wszyscy mówią, że dzięki tym drastycznym scenom dziś świadomie walczą z tym procederem. Mało tego, niektórzy tak jak ja zrobili uprawnienia by być myśliwym. Niektórzy nawet przez jakiś czas polowali - ja nie, nie dałam rady. A wszyscy robiliśmy to dla swoich kochających ojców i dziadków, bo taka była tradycja rodzinna.

Z całym szacunkiem dla naszych przodków, otworzyły nam się oczy i zawróciliśmy z tej drogi. Ze złej drogi, bo nie ma niczego dobrego w zabijaniu. W zabijaniu bezbronnych istot. To, że Polski Związek Łowiecki wymyśla dyrdymały by usprawiedliwić akt mordu zasłaniając się regulacją populacji, to jedno. Szkody łowieckie to drugie, wypadki komunikacyjne - trzecie. I tak mnożą i mnożą swoje argumenty. Nie, nie tłumaczą, że to oni dokarmiają, rozmnażają i że to człowiek zajmuje coraz więcej terenu zwierzętom przywłaszczając sobie ich siedliska, wycinając lasy. Nie tłumaczą, jakie ich sport zbiera pokłosie. Tego, że się zabijają nawzajem, że strzelają do zwierząt domowych jak konie, psy a nawet przypadkowych spacerowiczów. Że piją alkohol podczas polowań zbiorowych - mówię to jako naoczny świadek takich zdarzeń. I w końcu jaki to ma wpływ na psychikę dzieci biorących w tym udział. Nie, o tym nie wspominają.

Teraz jeszcze wciągają w to dzieci szkolne, chcąc prace plastyczne na temat łowiectwa. Nie wiem jakich prac się spodziewają. Plakat szczęśliwej rodziny nad krwawiącym dzikiem? Czy może wspomnienia z rodzinnego patroszenia zwierząt? Z pokotu? W mojej głowie się to nie mieści.

Wracając do postu - wylały się komentarze jak to zwierzęta zagrażają ludziom, jakie szkody robią i jakim są zagrożeniem na drogach. Wniosek jest jeden wybić wszystkie dzikie zwierzęta bo są źródłem ludzkich nieszczęść.

Ja, nie jako pierwsza, chciałabym zwrócić uwagę, idąc za przykładem norweskiego pioniera pokojowego rozstrzygania konfliktów, na "piąte rozwiązanie". Johann Galtung mówi o pięciu potencjalnych możliwościach rozstrzygnięcia konfliktów*.

1) Ja wygrywam, ty tracisz - chyba najstarszy sposób, który istnieje i najbardziej pożądany w czasach chorej konkurencji i konsumpcjonizmu.

2) Ty wygrywasz, ja tracę - niepożądany ale częsty scenariusz.

3) "Negatywna transcendencja" - problem rozwiązany przez unikanie - zamiatanie pod dywan wychodzi nam całkiem nieźle jednak nie bierzemy pod uwagę, że z czasem pod tym dywanem jest coraz więcej rzeczy, których unikamy. Prędzej czy później wykładamy się jak pijany na zakręcie potykając się o niezałatwione, wyparte sprawy.

4) Kompromis - obie strony wygrywają, godząc się na pewną niewielką stratę - i to nam się wydaję najlepszym z możliwych rozwiązań. I jesteśmy w błędzie.

5)Transcendencja - rozwiązanie dzięki wzniesieniu się ponad problem i wyjście poza niego - to jest najlepsze rozwiązanie sięgające szczytu rozwoju osobistego ( tak myślę).

Są przykłady na skuteczne stosowanie piątego rozwiązania, np. Nelson Mandela stanął ponad podziałami i stworzył drogę pokojową od apartheidu do społeczeństwa wielokulturowego.

Skracając - piąte rozwiązanie niesie korzyści dla obu stron, bez strat. I to kieruję do rozmyśleń nad sensem zabijania zwierząt i funkcjonowania grupy ludzi zrzeszonych w stowarzyszeniu zwanym Polskim Związkiem Łowieckim w obecnej formie.

Ale jak wspomniałam na wstępie, to na moim blogu łączę sprawy życiowe ze sprawami "końskimi".  W takim razie jak się ma piąte rozwiązanie do koni? One i tak już zrezygnowały z siebie ( bo były do tego zmuszone). Z wolności, z wielu naturalnych zachowań, często z relacji z innymi końmi. Dzisiaj nie jest możliwe oddać im to wszystko. Nie możemy wypuścić koni, nie poradziłyby sobie. To w jaki sposób je uszczęśliwić przy jednoczesnym naszym zadowoleniu ? Każdy powinien znaleźć swoje indywidualne rozwiązanie. Tu nie ma jednej drogi, jednych wytycznych. Ja mogę powiedzieć na przykładzie relacji z jednym z moich koni. On jest przebodźcowany. Jako koń pełnej krwi angielskiej lekko nie miał i jemu było naprawdę z tym ciężko. Dla niego była to praca za wcześnie i za szybko. Nie generalizuję, bo są konie które sobie świetnie z tym radzą, on nie. Dlatego tak ważne jest podejście indywidualne. Chwilę ludzie pobawili się nim na wyścigach a w zasadzie na treningach, bo zdaje się, że nigdy nie wystartował. Prawdopodobnie okazało  się, że się nie nadaje ( m.in. kontuzje ścięgien go wykluczyły, został pozrywany), i poszedł do handlarza.

Tam trafiliśmy na siebie i czułam, że woła mnie wzrokiem. Tak się zaczęło. Nic nie mogłam z nim zrobić bo się bał. Nadal wiele rzeczy nie mogę, ale to temat na kolejny post. Zmierzam do tego, że on potrzebuje czasu. Jest napięty i nerwowy. Jednak treningi sprawiają mu frajdę ale nie mogą być długie, skomplikowane i muszą być bez presji. Oj nauczył mnie cierpliwości. Także naszym piątym rozwiązaniem jest trening maksymalnie dwa razy w tygodniu. Dużo pracy z ziemi, mało w siodle. Przez resztę dni w tygodniu albo spacerujemy w lesie, albo go masuję, albo tylko jesteśmy razem. Bez zadań. Dbam o to by miał dni beze mnie, widzimy się tylko na karmieniu. I tak tok pracy mu najbardziej odpowiada. Ja jestem zadowolona i chyba on też. Nie poszłam na kompromis, niczego nie tracę. Nie przegrałam i on też nie przegrał. Nie zamiotłam go pod dywan, nie sprzedałam, nie zrezygnowałam z niego. Żeby on czuł się dobrze, musi uwierzyć w siebie a to jesteśmy w stanie wypracować moimi treningami na jego zasadach. Jego postępy przynoszą mi wielką radochę. Pracujemy przy wzajemnym uszanowaniu granic. Przy uszanowaniu stanu psychicznego i komfortu. Zdecydowanie zajmuje nam to więcej czasu, niż w przypadku innych. Ale to nie jest problem, mi się nie spieszy. Nie wybieram się na olimpiadę ani na inne zawody. Pracuję nad tym, byśmy mogli w zdrowiu długo ze sobą być.

Takie "piąte rozwiązanie", swoją drogą, to niezły neurofitness. Często wydaje nam się, że nie można go osiągnąć. Wydaje się być w wielu przypadkach niemożliwy. Pomocnym w znalezieniu takiego rozwiązania jest odpowiednio zadane pytania. W moim przypadku pierwsze co się nasuwało to było: jak mogę sprawić by ten koń mnie nie zabił a ja będę mogła na nim pracować? Z jego punktu widzenia byłoby: co mam zrobić żeby dała mi spokój? Z jego i mojej strony mogłoby być jeszcze: na ile muszę się nagiąć by było znośnie. Albo dać sobie spokój i odpuścić tę relację. Jednak by wszyscy odnieśli zadawalający rezultat, to pytanie należy zadać nie z perspektywy jeźdźca, nie z perspektywy konia tylko z perspektywy my. Czyli jak pracować, żebyśmy czuli radość z tej relacji? Jeżeli wysłucha się argumentów obu stron i jest się otwartym na nowe rozwiązanie to wynik sam przyjdzie. Najważniejsze to zaufać nieznanemu.

 

* Na podstawie książki: " Przeskok ewolucyjny - od kryzysu do życia w harmonii" Bruce Lipton i Steve Bhaerman

Argo Horse

ul. Łąkowa 23,
64-820 Szamocin,
woj. wielkopolskie, Polska

+48 503 555 336
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

NIP: 7661002867
REGON: 570222992

Pozostańmy w kontakcie

Obsługa klienta


InPost_PeyU

Copyright © 2022 by argohorse.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone.