Ułatwienia dostępu

Ewolucja poglądów

Ponad 30 lat mam do czynienia z końmi. Nie można tego całego okresu nazwać pracą a tym bardziej w pełni świadomą. Moja przygoda z końmi zaczęła się standardowo jak u większości osób. Najpierw była nauka od ludzi bardziej doświadczonych ode mnie. Później była obserwacja koni. Następnie uruchomił się proces myślenia i zaczęła się praca nad sobą i swoim stanowiskiem względem koni. Kolejny etap to świadomy wybór trenerów, którzy szli w nurcie przyjaznym dla tych zwierząt. Samokształcenie, kursy, szkolenia. Teraz po wszystkich perypetiach stwierdzam, że drogę można było mocno ukrócić. Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Wszystkie przeżyte przeze mnie przygody zbudowały moje obecne doświadczenie. Choć do dnia dzisiejszego szanuję wszystkich trenerów, z którymi miałam większą lub mniejszą przyjemność współpracować, to dziś mogę powiedzieć że moja droga poszła w całkiem inną stronę niż próbowano mi wskazać.

Początki były takie, że choć wydawało mi się, że to nie tak powinno wyglądać to jednak trener to trener - autorytet. Często podparty dobrymi wynikami w sporcie. To co ja mogłam się sprzeciwiać, oni byli skuteczni. Ale dlaczego moja skuteczność już nie była taka efektywna? Bo chyba takie są skutki pracy wbrew sobie. To nie tak powinno wyglądać, że po treningu ma się wyrzuty sumienia względem konia - partnera przygody. Moim celem nie jest krytykować kogokolwiek bo jestem w tym miejscu w którym jestem dzięki tym osobom. Chcę zwrócić uwagę na ewolucję poglądów. Mamy przeogromne szczęście żyć w czasach gdzie badania naukowe mamy na wyciągnięcie ręki. One dowodzą nam, że zwierzęta czują tak jak my. Ich procesy myślowe znacznie różnią się od naszych ale odczuwają tak jak my ból, strach, przyjemność. Mają potrzebę akceptacji, żałoby, przeżywają straty i przyjaźnie. Ktoś mógłby powiedzieć: też mi nowość, wystarczy obserwować konie. No tak, wystarczy obserwować konie. Ile osób ma możliwość podglądania czterokopytnych w swoim stadzie? Ile koni ma możliwość budowania relacji z innymi końmi na wybiegach przez 22 h godziny na dobę? Dzisiaj konie są owinięte w derki i stoją większość czasu w boksach. Zwierzęta, które z natury są uciekającymi. Zwierzęta które mają klaustrofobię i których głównymi potrzebami poza jedzeniem jest ruch i stado. A czego to właściciele nie wymyślą, żeby usprawiedliwić swoje przekonania, że ich pupilom jest tak dobrze. A to boją się otwartych przestrzeni, a to nie lubią innych koni etc. W myśl powiedzenia: "ten kto nie chce znajdzie powód, ten kto chce znajdzie sposób."

Rozmawiałam kiedyś z moją byłą trenerką i spytałam dlaczego nie uczyli nas o biomechanice koni? Dlaczego zakładaliśmy patenty na konie? Odpowiedziała mi, nie mieliśmy wtedy takiej wiedzy. O Boże! Czyli trener może się mylić a co ważniejsze przyznać się do błędów?

Tak jak najbardziej. I to świadczy o rozwoju. To jest dowód na to, że poglądy powinny ewoluować. Nie ma co wyrzucać sobie, że nie postępowało się kiedyś z końmi etycznie. Błędy są po to by wyciągać z nich wnioski i więcej ich nie popełniać. Są po to byśmy mogli nabierać doświadczenia. Człowiek poza spionizowaną postawą ciała, wielkością i możliwościami mózgu ma jeszcze zdolność mówienia. Dzięki językowi zrobiliśmy skok w ewolucji bo mogliśmy przekazywać wiedzę i uczyć się. Korzystajmy z niemalże nieograniczonych możliwości tak wspaniałego wytworu jakim jest mózg i nauka. Ne bójmy się myśleć krytycznie - to jest kompetencja przyszłości.

Co niektórzy mogą ocenić ten artykuł za infantylny. Z łaciny infantilis - dziecinny. Czy to źle? Nie. Od dzieci możemy również wiele się nauczyć. W ich spontaniczności, logice i szczerości można dostrzec autentyczność nieskażoną dorosłością. Moje pokolenie zostało wychowane przez ludzi żyjących w czasie komuny. Oni natomiast wychowani zostali przez ludzi żyjących w czasach wojny. Naprawdę myślicie, że nie mamy prawa się mylić a nasze poglądy były ukształtowane w sterylnych warunkach? Że nadal musimy podchodzić do słabszych z pełną surowością jak nam zostało to przekazane? Że dzieci trzeba karać za to, że wiercą się na lekcjach a konie bić za to, że się boją gdzieś wejść, gdzieś skoczyć?

Poza moimi zdjęciami wykorzystałam również otrzymane od Darii Kobiernik, Pani Ula B-cz oraz z klasy Technikum Hodowli Koni w Gołańczy

Wracając do poglądów, dlaczego trudno jest zweryfikować swoje stanowisko względem koni tak wielu ludziom z tej branży? Bo tak ich nauczono, bo czasami wygrywają zawody. Bo nie mają odwagi wyjść przed szereg. Przecież lepiej stać murem z większością i wraz z nimi śmiać się z "naturalsów", którzy świrują z końmi na padokach w halterkach albo bez. Który z trenerów sportu nauczył swoje konie wchodzić do koniowozu same? Który kładzie się z koniem na pastwisku? Który ściągnął nachrapnik, ostrogi, wędzidło? Już dzieci, które są szczere w relacjach ze zwierzętami ( dopóki dorośli tego nie zepsują) pokazują nam na swoich portalach społecznościowych, że można biegać z koniem po lesie. Że można efektywnie pracować bez przemocy. Jedyną osobą, którą znam, która pracuje z końmi w zgodzie z jego naturą i odnosi sukcesy w sporcie w kilku dyscyplinach na raz jest przewspaniała Daria Kobiernik. Dlaczego tak mało osób w sporcie to widzi? Bo to wymaga więcej pracy. Daria jest mega pracowitą i empatyczną osobą, co widać w podejściu do koni i wynikach sportowych.

Weryfikujmy swoje postawy względem innych również zwierząt. Przyjmijmy do wiadomości, że nie wolno nam sprawiać bólu. Nauczmy się z nimi pracować w harmonii a przyjdą za tym sukcesy i uznanie. Wypuśćmy nasze konie na padoki do stada, zauważmy ich potrzeby. Wykorzystajmy ich naturę do współpracy z nami, tak można i to się udaje. Patrzmy trochę dalej niż czubek własnego nosa dla dobra ogółu.

Przemyślana zmiana poglądów prowadzi do kondycji umysłowej i do rozwoju.

W pełni świadoma swoich słów jako trener motywacyjny, właściciel stajni i nauczyciel czynnie pracujący z młodzieżą w sposób bezstresowy apeluję do trenerów i nauczycieli :

proszę nie udowadniać swoich racji przemocą ani dzieciom ani zwierzętom, na szacunek trzeba zapracować a nie żądać go od podopiecznych. Jeżeli uważacie że dzieci i konie wejdą Wam na głowę to znaczy, że nie znacie innej drogi ale możecie się jej nauczyć.

Z wyrazami wdzięczności dla tych którzy mnie ukształtowali i do dzisiejszego dnia kształtują.

Mariusz Rekus Auto Handel Eksport Import
Argo Horse

ul. Łąkowa 23,
64-820 Szamocin,
woj. wielkopolskie, Polska

+48 503 555 336
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

NIP: 7661002867
REGON: 570222992

Pozostańmy w kontakcie

Obsługa klienta


InPost_PeyU

Copyright © 2022 by argohorse.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone.